Minister boi się mgły i korków

 

"Rozumiem, że różne środowiska chciałyby utrzymać bardzo atrakcyjne dla siebie rozwiązania. Myślę jednak, że w powszechnym przekonaniu zachowanie niektórych z nich nie zyskuje akceptacji społecznej" - fragment wywiadu z Jackiem Cichockim, ministrem spraw wewnętrznych w dzisiejszym wydaniu Rzeczypospolitej.

 

Strażacy, pogranicznicy i więziennicy mają dostać podwyżki, jeśli nie będzie powodzi lub suszy. Śledzi pan prognozy pogody?

Jacek Cichocki, minister spraw wewnętrznych: Pogoda to ten nieprzewidywalny czynnik, który generuje dużo pracy dla służb podległych MSW. Niedawne mrozy i śniegi wymagały dodatkowej mobilizacji policjantów i strażaków, nie mówiąc o powodziach, które mogą się zdarzyć już w najbliższych miesiącach.

Podwyżka nie była planowana i będę się cieszył, jeśli uda się ją wypłacić w czwartym kwartale.

Mundurowym nie podoba się reforma emerytur w wersji rządowej. Zgłosili 260 uwag.

Po części te uwagi są nam znane z wcześniejszych konsultacji ze związkami zawodowymi, wszystkie przeanalizujemy. Rozumiem, że różne środowiska chciałyby utrzymać bardzo atrakcyjne dla siebie rozwiązania. Myślę jednak, że w powszechnym przekonaniu zachowanie niektórych z nich nie zyskuje akceptacji społecznej.

Rząd chce, by funkcjonariusze szli na emerytury w wieku 55 lat, związkowcy - 50. To punkt do negocjacji?

Jeżeli rząd proponuje podniesienie wieku emerytalnego dla nas wszystkich do 67. roku życia, to przyznawanie uprawnień emerytalnych funkcjonariuszom w wieku 55 lat jest ukłonem w ich kierunku i docenieniem ich pracy dla państwa. Licytowanie w dół tego wieku w sytuacji, w której wszyscy mamy pracować dłużej, jest nie w porządku. Proszę pamiętać, że reforma emerytur obejmie tylko tych funkcjonariuszy, którzy dopiero przyjdą do pracy. Nie zmieniamy emerytur funkcjonariuszom, którzy już są w służbie.

A naliczanie emerytury w oparciu o ostatnią pensję, jak jest obecnie. Na to rząd przystanie?

Zdecydowanie proponujemy wyliczenie z trzech kolejnych, wybranych lat. Branie za podstawę ostatniej pensji to rozwiązanie atrakcyjne, tyle że dosyć patologiczne. Stwarza pokusę, żeby tę ostatnią pensję nawet niezasłużenie podnosić, co zresztą miało miejsce.

Mundurowi twierdzą, że dodatki służbowe lawinowo rosły na koniec kariery, bo przez całą służbę były zaniżane

To szukajmy rozwiązań, dzięki którym policjant czy strażak, który pracuje w tzw. linii będzie więcej zarabiał. Namawiam komendantów do takiej zmiany systemu motywacyjnego, by promował tych, którzy wykonują ciężką pracę, w terenie czy w akcjach. Tak, żeby ten, co patroluje ulice, był lepiej wynagradzany, niż jego kolega przy biurku. Dając możliwość wyliczenia podstawy za ostatnie trzy lata uciekamy od jednej rzeczy: odejść doświadczonych funkcjonariuszy, którzy osiągają pewien poziom w ścieżce kariery i odchodzą na emeryturę, bo nie opłaca im się dalej służyć. Reforma jest po to, by zachęcić do dłuższej pracy funkcjonariuszy, w których państwo zainwestowało i wyszkoliło.

Nie boi się pan protestów przed Euro 2012?

Akcje protestacyjne w takich sprawach mogą nadszarpnąć prestiż służb mundurowych. Jestem przekonany, że większość funkcjonariuszy nie przyszła do policji dla emerytury, ale dlatego, że mają poczucie misji i dumę ze służby dla państwa. Policjanci, których spotykałem, rzadko podnosili kwestie emerytalne jako najważniejsze. Nie obawiam się o Euro. Każdy funkcjonariusz składał przysięgę i ma poczucie, że powinien wypełniać obowiązki. Do związków, które nieustająco chcą coś licytować, apeluję o rozwagę.

 

Czytaj cały wywiad:

http://www.rp.pl/artykul/16,816953-Boje-sie-mgly--I-korkow.html

 

 

źródło: www.nszzp.pl

Projekt i wykonanie Agencja Reklamowa Nmedia www.nmedia.pl